Duma i uprzedzenie Bollywood film
Koprodukcje

Duma i uprzedzenie (2004) – Jane Austen w bollywoodzkim wydaniu

W ramach mojego wyzwania W 2020 roku obejrzę 50 filmów Bollywood, które polega na obejrzeniu nowych tytułów, czasami pozwalam sobie również na powtórkowe seanse. Ostatnio tak było z Dus, a teraz przyszedł czas na Dumę i uprzedzenie w wersji indyjskiej. Minęło już dobre 12 lat, odkąd widziałam tę produkcję po raz pierwszy. Pracując ostatnio nad jednym z wpisów na bloga, włączyłam sobie soundtrack z filmu, o którego istnieniu już praktycznie zapomniałam. Stwierdziłam, że to niedobrze i trzeba sobie odświeżyć nieco pamięć. Dlatego długo nie czekałam i zabrałam się do oglądania. Czy Duma i uprzedzenie w stylu Bollywood nadal ma ten sam urok, co kilkanaście lat temu? Zapraszam do rozwinięcia, gdzie postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Duma i uprzedzenie Bollywood
Kliknij w plakat po więcej informacji o filmie

Fabuła Duma i uprzedzenie

Młody i bogaty mężczyzna Balraj, Hindus z Wielkiej Brytanii (Naveen Andrews) przyjeżdża do Indii na ślub, na którym ma pełnić rolę świadka. Zabiera ze sobą przyjaciela, Willa Darcy’ego, majętnego Amerykanina (Martin Henderson). Na uroczystości pojawia się rodzina państwa Bakshi. Pani Bakshi za wszelką cenę chce wydać za mąż swoje cztery córki, a ślubna uroczystość jest świetną okazją do tego, by na niej znaleźć potencjalnych mężów. Śliczna Lalita Bakshi (Aishwarya Rai) pragnie jednak od życia czegoś więcej niż tylko szybkiego zamążpójścia…

Jane Austen Bollywood

Co myślałam o bollywoodzkiej wersji
Dumy i uprzedzenia?

Kiedy kilkanaście lat temu chwyciłam do rąk gazetę z filmem Duma i uprzedzenie, wiedziałam, że czeka mnie coś interesującego. Nie mogłam wręcz doczekać się seansu. Kiedy ostatnio chwyciłam pudełko z filmem, pomyślałam sobie: “Kurczę, to może być bolesny powrót do pełnej kiczu produkcji.” Jakże dwie różne reakcje, czyż nie? Dlatego tak bardzo lubię po latach wracać do niektórych produkcji filmowych, aby właśnie sprawdzić, czy nadal porywają mnie tak samo, jak kiedyś. W przypadku Dumy i uprzedzenia przede wszystkim byłam zaskoczona, że Bollywood zrobiło swoją wersję filmową na podstawie powieści Jane Austen. Oczywiście jako trzynastolatka niewiele wiedziałam jeszcze o brytyjskiej literaturze, dlatego cieszyłam się, że chociaż w taki sposób się z nią zapoznam.

No i oczywiście chłonęłam przedstawioną na ekranie historię z zapartym tchem. I bardzo podobało mi się, to co na nim widziałam. Jednakże z początku byłam bardzo zdziwiona, że prawie wszystkie piosenki śpiewane są po angielsku, a nie w hindi! Dopiero po seansie dowiedziałam się, że tak naprawdę Duma i uprzedzenie, według Wikipedii, to angielsko-amerykański miłosny film muzyczny z 2004 roku, wyreżyserowany w języku angielskim, hindi i pendżabskim. Czyli tak naprawdę nie jest to film Bollywood! Byłam w lekkim szoku, ale nie zmieniło to zbytnio faktu, że film bardzo mi się spodobał, a piosenki później miały swój własny urok. Jako początkujący fan Bollywood byłam zachwycona. Dostałam wszystko, czego chciałam: kolory, piękną historię miłosną, śliczne piosenki i tańce, no i przede wszystkim Indie! Jako tamta nastolatka bawiłam się naprawdę dobrze.

Aishwarya Rai Bride and Prejudice

A co myślę teraz?

Dobrze pamiętam swoje odczucia po pierwszym obejrzeniu jakiegoś filmu. Albo nie pamiętam, bo film był po prostu tak słaby, że nie był warty miejsca w mojej pamięci. Dlatego byłam tak ciekawa, jakie teraz emocje wzbudzi we mnie Duma i uprzedzenie. Czy będzie bardzo źle? Czy stwierdzę, że za młodu byłam żałosna, bo podobała mi się taka historia? Otóż sama siebie zdziwię, ale podobało mi się tak samo, jak za pierwszym razem. Bałam się, że więcej będzie momentów, gdzie po prostu będę kręcić oczami z powodu kiczu. Na szczęście nie było ich aż tak dużo. Oczywiście historia ma kilka słabszych momentów, ale wszystko dobrze trzyma się całości.

Historia rozwija się płynnie, momentami nawet dosyć szybko. Później nieco spowalnia i na koniec daje nam znowu szybką jazdę do mety. Jak na koprodukcję, Duma i uprzedzenie wypada naprawdę dobrze. Widziałam już wiele filmów, gdzie akcja działa się w Indiach, ale niekiedy nie dało się tego oglądać ze względu na styl pokazywania indyjskiej rzeczywistości. Tutaj czegoś takiego nie mamy, twórcy postarali się, aby wszystko było dopracowane. Oczywiście, że niektóre sceny są mocno przesadzone, ale mamy tutaj jednak trochę musicalu, więc można to wybaczyć. Mówię tu przede wszystkim o akcji “całe miasto śpiewa i tańczy, bo jakaś randomowa laska wychodzi za mąż”. 😛

Dodatkowo aktorsko wszyscy wypadli naprawdę świetnie. Każdy dobrze odegrał swoją rolę, chociaż mam kilku swoich faworytów i nie jest to bohaterka Aishwaryi Rai. Przede wszystkim postać mamy czterech córek – cóż za wulkan emocji i charakteru! Później Pan Kholi, który bardziej wyrazisty po prostu być nie mógł! I na koniec siostra Balraj’a – sztywna, brytyjska damulka, niesamowicie wyrażająca swoją pogardę do wszystkiego co wokół. Oczywiście reszta aktorów również spisała się naprawdę dobrze. Nawet zagraniczna część obsady dała sobie radę. Aktor grający pana Darcy’ego na początku taki irytujący, a później nawet uroczy. Piosenki w języku angielskim nie przeszkadzały mi aż tak, a nawet zaczęłam dostrzegać w nich jakiś urok.

Bride and Prejudice Bollywood

Duma i uprzedzenie w indyjskiej wersji

Oczywiście indyjska adaptacja powieści Jane Austen musiała być wyrazista i mieć ten indyjski pierwiastek. I super! Bardzo mnie cieszy, że twórcy poszli właśnie w tę stronę, momentami aż uwydatniając niektóre szczegóły. Lepsze to niż zrobienie po prostu dosłownej adaptacji książki, w której nie byłoby nic nowego. Taka wersja byłaby po prostu nudna, moim zdaniem. Tutaj jednak dostajemy porządną mieszankę indyjskich przypraw, połączoną z akcentami Wielkiej Brytanii i Ameryki. Amritsar, łąki i pola, Goa, uroczystości zaręczyn i śluby, tańce-wygibańce na ulicy, obchody święta Navaratri i taniec Garba, matkę pragnącą szybkiego zamążpójścia wszystkich córek, no i miss świata Aishwaryę Rai.

Czegóż chcieć więcej w indyjskiej wersji Dumy i uprzedzenia? Z pewnością coś by się znalazło. Uważam jednak, że to co dostajemy w tym filmie, to kawał dobrej i przemyślanej roboty. Szczerze poleciłabym tę produkcję osobom, które nie miały dotychczas styczności z filmami Bollywood. Praktycznie to taki film Bollywood, tyle że wyprodukowany nie tylko przez Indie. Duma i uprzedzenie to zatem ciekawy film, warty obejrzenie nie tylko przez nas, fanów Bollywood.

Duma i uprzedzenie po polsku

A jeśli jeszcze nie oglądaliście Dumy i uprzedzenia, bez problemu możecie nadrobić tę zaległość. Film dostępny jest do obejrzenia na cda.pl z polskim lektorem. Dodatkowo produkcja trwa tylko niecałe 2 godziny, więc seans będzie naprawdę szybki i przyjemny. Poniżej znajdziecie link do filmu, wystarczy, że klikniecie w zdjęcie. Miłego oglądania!

Duma i uprzedzenie po polsku


Oglądaliście Duma i uprzedzenie w wersji indyjskiej? Podobała się Wam?
Czy może nie jesteście fanami tego filmu? Dajcie znać w komentarzach! 😉

Jeden komentarz

  • Kasia

    O matko, przecież to klasyk!
    Od tego tytułu zaczynałam kilka lat temu moją przygodę z Bollywood i do tej pory mam do niego jakiś sentyment. Uwielbiam tę mieszankę kultury.
    Cudowna też jest postać siostry Balraja, na początku wydawała się irytująca, ale z perspektywy czasu naprawdę uwielbiam tę rolę. Gardząca wszystkim kobieta z wyższych sfer.
    Piękna historia, którą uwielbiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *