Bunty i Babli 2
Bez kategorii

Bunty i Babli 2 (2021) – najpopularniejsza para oszustów ponownie w akcji

Kiedy pierwszy raz kilka lat temu usłyszałam o pomyśle na kontynuację filmu Bunty i Babli, najpierw byłam ucieszona. Jednak szybko ochłonęłam, bo przypomniałam sobie, jak niewiele filmów, które doczekały się drugiej części, okazywało się takimi samymi hitami, jak ich pierwsza część. Myślałam jednak, że pomysł umrze w zarodku, jednak jeszcze zanim wybuchła pandemia, news o Bunty i Babli 2 powrócił na bollywoodzkie dywany. I tak oto, 19 listopada 2021 roku, wreszcie po długim czasie oczekiwania, doczekaliśmy się drugiej części filmu o słynnych oszustach z Indii. Jednak już tym razem, podchodziłam do całego projektu z rezerwą, spodziewając się niestety jedynie marnej produkcji, a nie hitu. Czy moje oczekiwania spełniły się, czy może Bunty i Babli 2 to dowód na to, że czasami kontynuacja jest równie dobra, co pierwsza część? Sprawdźmy to!

Plakat Bunty i Babli 2
Kliknij plakat po więcej informacji o filmie

Fabuła Bunty i Babli 2

Minęło szesnaście lat, odkąd Rakesh Trivedi (Saif Ali Khan) i jego żona Vimmi Saluja Trivedi (Rani Mukerji) przeszli na emeryturę i zrezygnowali z oszukiwania Indusów jako para Bunty i Babli. Prowadzą normalne i niezbyt ciekawe życie, z którego coraz bardziej są niezadowoleni i brakuje im dawnych czasów. Los jednak zaczął być im przychylny, kiedy nagle okazało, że ktoś podszywa się pod ich przestępcze imiona i oszukuje ludzi w całych Indiach. Zmuszeni przez policję i niejako z własnej inicjatywy, z wielką chęcią zaczynają pościg za parą nowych oszustów.

Nie zawiodłam się… na swoich przeczuciach

Powiem od razu szczerze, nie będę owijać w bawełnę. No jest słabo… Wiedziałam, że nie będzie super, czy nawet i średnio, więc nie jestem zaskoczona. Bunty i Babli 2 po prostu ujdzie i szybko zniknie w tłumie innych, o wiele lepszych produkcji. Cała historia od samego początku widać i czuć, jakby sklejona była na siłę. Podobnie bohaterowie, którzy w porównaniu do pierwszej części, są bez wyrazu, nijacy. Ja wiem, że taki był zamysł, nie mieli się wyróżniać, ale mam wrażenie, że wszystko w nich jest napisane na siłę. Vimmi, która w 2005 roku była zawsze tak pięknie ubrana, tutaj jest raczej chodzącym pokazem mody własnej linii ubrań, które są niekiedy do bólu przesadzone, a Rakesh, odgrywany przez Saif Ali Khana (do tego pana jeszcze dojdziemy) jest tak nudny, że chyba bardziej się nie dało. Przynajmniej tak wygląda początek. Z czasem postacie trochę się rozgrzewają i mają wrócić niby starzy Bunty i Babli. Ta, ale chyba coś im się nie udało.

Bunty i Babli 2

Ich zachowania są bardzo często po prostu słabe, żałosne i mega naciągane. Chcą być aż za bardzo starymi sobą, przez co wychodzi im to fatalnie. Do tego Ritesh, który w dosłownie kilka dni gubi tuszę, by zachwycać nas idealnie umięśnioną klatą, skrywaną pod kolorowymi garniturami. No po prostu, to już nie jest to, moi kochani…

Nowa para Bunty i Babli

Tak samo nowa para oszustów, która inspiruje się starą. Wiedziałam, że to było słabe zagranie, ale na upartego, można by z tego wycisnąć nawet dobry wątek. Jednak twórcom Bunty i Babli 2 nie udało im się. Kiedy w Bunty i Babli z wielką ochotą, za każdym razem, na nowo poznaję głównych bohaterów, ich życie i przyczyny, które pchnęły ich do oszukiwania, tak tutaj Sonia i Kunal nawet nie próbują nam siebie dobrze przedstawić i przekonać do tego, abyśmy im kibicowali. Ich powody, które przyczyniły się do podjęcia tak ważnej w ich życiu decyzji, są potraktowane po macoszemu i w sumie do samego końca nie rozumiałam, dlaczego zaczęli to robić.

New Bunty aur Babli

Aktorski popis? Tak nie bardzo.

Aktorsko niestety również słabizna. Powtarzałam to już kilka razy, ale i napiszę to tutaj oficjalnie — Bunty jest tylko jeden i jest nim postać odgrywana przez Abhisheka Bachchana! Saif Ali Khan już w samym zamyśle wypada słabo. Poprzeczkę ustawioną miał naprawdę wysoko i no cóż, nie udało mu się doskoczyć nawet do połowy wysokości. Starał się chłop, jak mógł, ale ostatecznie tego totalnie nie kupiłam. Widziałam w nim zupełnie inną postać, niżeli Bunty’ego. Ogólnie gdyby nie wcielał się w tę konkretną rolę, mogłabym go nawet polubić, ale jako Bunty wypadł słabo. Rani Mukerji chciała być królową ekranu niemalże cały czas. Nie powiem, czasami jej się to udawało, jednak do starej Babli jej daleko. Ja wiem, można to tłumaczyć, że taki był zamysł, że z biegiem lat, charaktery bohaterów utemperowały się, zestarzali się i tak dalej. Ale ja tego nie kupuję. Brak w nich tej starej charyzmy…

Nowa para też wybitnego popisu aktorskiego nie dała. Mieli okazję i to sporą, pokazać się i wyróżnić, ale nie udało im się tego w pełni wykorzystać. Tragicznie nie było, jednak sympatii mojej nie zdobyli nawet na minutę, choć byłam ciekawa ich duetu i tego, jak się sprawdzą w roli nowych Bunty i Babli.

Rani Mukerji Saif Ali Khan

Muzyczna nuda

Muzyki nie słuchałam ani razu przed premierą, ani po. Nie chciałam sobie psuć zabawy przed seansem, by podczas oglądania dopiero zapoznać się z soundtrackiem. Jednak powiem Wam, że ledwo w ogóle zauważyłam piosenki. Służą one głównie za tło, dopiero ostatnia piosenka na napisach jest bardziej taneczna. Generalnie żadna nie wpadła mi ucho i nawet nie robiłam sobie żadnej nadziei, że będzie inaczej. Nawet próba odświeżenia starej wersji utworu Bunty i Babli nie naprawiła całego OST.

Podsumowanie

Podsumowując, Bunty i Babli 2 to totalnie zbyteczna produkcja, która gdyby nie została nagrana, naprawdę nic by się nie stało. Jednak powstała i musimy pogodzić się, że nie jest to najlepsza produkcja spod szyldu Yash Raj Chopra. I choć ma kilka nieco lepszych momentów, to mimo wszystko jako całość wypada naprawdę miernie. Obejrzałam Bunty i Babli 2, żebyście Wy nie musieli. Ale jeśli chcecie, nie zabronię. Jednak nie nastawiajcie się na dobry film, naprawdę. Wtedy będzie mniej bolało.


Oglądaliście Bunty i Babli 2? Jeśli nie, to czy przymierzacie się do seansu?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.