Przegląd filmowy
Filmy Bollywood,  Przegląd filmowy

#3 Przegląd filmowy, czyli co ostatnio oglądałam

Przyznam szczerze, że w tym roku miałam mocne postanowienie co do wyzwania filmowego „W 2021 roku obejrzę 50 filmów Bollywood”. Myślałam, że o wiele szybciej uda mi się osiągnąć tę magiczną liczbę 50. Niestety, jakoś od dłuższego czasu trudno jest mi się zabrać do oglądania filmów, przez co dopiero niedawno przekroczyłam na liście 30 filmów… Na szczęście ostatnio trochę podróżowałam pociągami, a także kupiłam sobie kilka płyt DVD, co trochę zachęciło mnie do powrotu do Bollywood. Jakie filmy obejrzałam i czy były one dobre? Zapraszam do dalszego czytania!


Hum Do Hamare Do (2021)

Hum Do Hamare Do

Zachęcona postem na Instagramie, w którym zobaczyłam świetne oceny tego filmu, czym prędzej zabrałam się do oglądania. Pomyślałam, że może wreszcie uda mi się obejrzeć coś tak dobrego, co zapamiętam na długo. Niestety, jakże mocno się zawiodłam. Ja nie wiem, czy Indusi są tak stęsknieni za oglądaniem filmów w kinach, do tego stopnia, że mocno to wpływa na ich oceny, czy po prostu najzwyczajniej w świecie, im podoba się to, co mi nie?

Jakkolwiek brzmiałaby odpowiedź, bo prawda może być pośrodku, uważam Hum Do Hamare Do za produkcję najwyżej średnią, a nie dobrą, czy nawet wspaniałą. Film oparty jest na dosyć utartym już i niejednokrotnie wałkowanym schemacie, co jest pierwszym jego słabym aspektem. Drugim jest cała historia — miałka, bez wyrazu i niezbyt ciekawa. A trzecim słabym aspektem jest gra aktorska. Niestety główni aktorzy nie wykazali się wybitnymi umiejętnościami. Po prostu zagrali, czasami lepiej, czasami gorzej.

Podczas całego seansu zaśmiałam się może raz czy dwa i niestety żaden moment nie zaciekawił mnie na tyle mocno, aby z niecierpliwością wyczekiwać tego, co się zaraz wydarzy. Bardziej odliczałam minuty do końca. Obejrzeć można, ale nie trzeba.


Jesteś moją miłością (2006)

Jesteś moją miłością

Ostatnio Jesteś moją miłością dołączył do mojej filmowej kolekcji. Wcześniej przez długi czas zniechęcała mnie w sumie obsada, bo nie pałam wielkim uczuciem zarówno do Akshaya Kumara, jak i do Karishmy Kapoor. Postanowiłam jednak, że dam im szansę i sprawdzę wreszcie film, w którym wspólnie zagrali. Niestety na moje nieszczęście — znowu — nie był to udany seans. Wynudziłam się straszliwie i non stop zerkałam w telefon, aby czas szybciej mijał. Historia bardziej mnie wymęczyła, niżeli zaciekawiła.

Trzeba jednak przyznać, że dosyć intensywnie przeżyłam to, co się akurat działo na ekranie. Jednak bardziej były to komentarze pełne zażenowania, czasami też i zaskoczenia. Jedyne co pochwaliłam zaraz po seansie, to gra aktorska Karishmy, bo ta sprawdziła się w swojej roli naprawdę znakomicie. Nie każdy bowiem potrafiłby tak dobrze wcielić się w psychicznie chorą kobietę, która zrobi wszystko dla miłości życia. Także tutaj brawa!

Jako ciekawostkę dodam, że film Jesteś moją miłością został nagrany w 2001 roku, a wydany dopiero w 2006 roku ze względu na opóźnienia z postprodukcją. I widać to od razu, bo bliżej mu właśnie do produkcji z początku 2000 roku niżeli do tych z 2006 roku.


Sardar Udham (2021)

Sardar Udham

Wracając pociągiem z Warszawy i mając przed sobą prawie 4-godzinną podróż, postanowiłam obejrzeć film, którego czas trwania wynosił prawie 3 godziny. I tak jak zawsze powroty do domu mijają mi bardzo szybko, tak ten bardzo mi się dłużył. Co ciekawe, Sardar Udham to film, którego ocena ogólna na imdb.com na moment mojego seansu wynosiła 9,1/10! Widząc to, podjarałam się tym, że może faktycznie będzie to tak dobry film, jak go oceniają! Niestety… No właśnie, znowu niestety. Film był nijaki, historia ciągnęła się w nieskończoność i niczym wybitnie mnie nie zaciekawił. Oczywiście cieszę się z tego, że mogłam poznać bliżej historię postaci Udhama Singha (znanego również jako Sher Singh). Jednak przypomniałam sobie, że po prostu nie jestem wybitną miłośniczką filmów biologicznych, zrealizowanych w taki sposób, jak właśnie Sardar Udham. 🙁

Także to może ze mną coś jest nie tak i nie potrafię dostrzec tego, że film naprawdę jest dobry. Jednak rozumiem, dlaczego tytuł ten tak bardzo spodobał się Indusom. 🙂 Jeśli ktoś jest zainteresowany poznaniem historii życia Udhama Singha, jak najbardziej może obejrzeć. 🙂


Do zobaczenia (2004)

phir milenge

Do zobaczenia to kolejny film, który dołączył ostatnio do mojej kolekcji. W sumie zakupiłam go głównie ze względu na Shilpę Shetty, zapominając kompletnie o fakcie, że gra tam Abhishek Bachchan i starając się przeboleć to, że w obsadzie jest również Salman Khan. Kiedy przeczytałam dokładnie opis z tyłu pudełka, byłam bardzo zaintrygowana tym, że Do zobaczenia zainspirowany był filmem Filadelfia (1993, w roli głównej Tom Hanks). Czym prędzej więc zabrałam się do seansu, aby sprawdzić indyjską wersję tego jakże dobrego filmu!

I cóż… Wiedziałam, że nawet nie zbliży się do poziomu jakości oryginału, jednak sądziłam, że twórcom uda się, choć w małym stopniu, dobrze przełożyć historię na indyjskie realia. Powiedzmy, że trochę im wyszło, ale w znacznej mierze, mam wrażenie, że totalnie nie wykorzystali potencjału. Wiele momentów historii głównej bohaterki jest bez wyrazu lub zrobionych na siłę. Trudno wyciągnąć z tego wszystkiego jakiś morał lub chociażby uronić łzę, myśląc o losie bohaterki. Jedyne co mnie zaskoczyło, że Abhishek gra większą rolę od Salmana Khana i na szczęście tego drugiego jest na ekranie naprawdę mało.


Szantaż (2005)

Blackmail Szantaż

Passę seansów średnich filmów czas zakończyć kolejnym, czyli Szantażem. Jeśli ktoś z Was zastanawiał się nad tym, czy warto obejrzeć ten film, to mam dla Was krótką odpowiedź. Nie warto. Chyba że jesteście fanami aktorów w nim grających, to może wtedy. Jednak nie spodziewajcie się gry wartej nagród. Więcej tu krindżu, niżeli scen, którymi twórcy mogliby pochwalić się na arenie międzynarodowej.

Szantaż to po prostu zwyczajny średniaczek z niewielkim budżetem. Cała historia opiera się na dwóch facetach, którzy czują do siebie nienawiść z różnych powodów i kiedy jeden z nich wychodzi z więzienia, postanawia zemścić się na tym drugim, porywając mu syna. Wszystko jednak z czasem miesza się na tyle, że w pewnym momencie można się nieźle pogubić, o co w filmie w ogóle chodzi.


I to już wszystkie filmy, które obejrzałam przez ostatnie 2 tygodnie. Jak widać, seanse nie były wybitnie udane… Marzę o tym, aby obejrzeć jakiś film, któremu bez wahania dałabym wyższą ocenę niż marne 2,5/5 lub 3/5… Jeśli więc znacie taki film, koniecznie podzielcie się tytułem w komentarzu!

A Wy co ostatnio oglądaliście?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.