Haq (2025) – o godności i prawie do szacunku
Do Haq podchodziłam z ostrożnym zaciekawieniem. Z jednej strony przyciągała mnie tematyka — kino indyjskie coraz częściej sięga po historie osadzone w realnym kontekście prawnym i społecznym. Z drugiej miałam obawy, czy nie będzie to kolejny film, który zamienia trudny temat w sądowy spektakl pełen patosu i podniesionych głosów. Obejrzałam go w końcu bez specjalnych oczekiwań, bardziej z potrzeby nadrobienia ważnego tytułu niż z poczucia „muszę to zobaczyć teraz”. I bardzo szybko okazało się, że Haq idzie zupełnie inną drogą, niż się spodziewałam.

Fabuła Haq
Film opowiada historię muzułmańskiej kobiety, która po rozwodzie przeprowadzonym poprzez potrójne talaq rozpoczyna walkę o prawo do finansowego zabezpieczenia i godnego życia. Sprawa, która z pozoru dotyczy jednej osoby, szybko zaczyna rezonować szerzej. Dotyka kwestii prawa, religii i pozycji kobiet w indyjskim społeczeństwie. Haq inspirowany jest prawdziwą historią, która doprowadziła do przełomowego orzeczenia Sądu Najwyższego Indii.
Spokojna siła zamiast dramatycznych kulminacji

To, co uderzyło mnie najbardziej, to ton filmu. Haq jest zaskakująco powściągliwy. Nie próbuje wstrząsnąć widzem, nie buduje napięcia poprzez nagłe zwroty akcji czy efektowne sądowe monologi. Tempo jest równe, spokojne, konsekwentne i dla mnie bardzo trafione. To nie jest historia, w której potrzebne są wyraźne kulminacje. Walka o prawa, o godność i o uznanie w systemie, który nie zawsze chce słuchać, nie wygląda jak jeden wielki moment triumfu. To proces. I film świetnie to rozumie.
Doceniłam też fakt, że Haq nie próbuje opowiedzieć „wszystkiego naraz”. Skupienie się na jednej bohaterce nie jest tu ograniczeniem, a świadomym wyborem. Dzięki temu historia pozostaje ludzka, konkretna i bliska, zamiast rozmywać się w nadmiarze kontekstów i dopowiedzeń.
Aktorstwo, które nie dominuje filmu
Yami Gautam tworzy rolę bardzo oszczędną, ale przez to niezwykle wiarygodną. Jej bohaterka nie jest heroizowana — to kobieta zmęczona, zdeterminowana, czasem zagubiona, ale konsekwentna. Emraan Hashmi również wypada bardzo dobrze w roli prawnika, który nie próbuje przyćmić historii swoją obecnością. Oboje zagrali naprawdę znakomicie. Nie mogłam się na nich napatrzeć. Ich duet działa właśnie dlatego, że oboje grają „w pół tonu”, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek widzowi.
W roli drugiej żony Vartika Singh w swoim debiucie filmowym wypada poprawnie, choć jej gra momentami sprawia wrażenie dość sztywnej i najmniej naturalnej spośród głównych kobiecych postaci. Nie razi, ale też nie wnosi do filmu tyle, co pozostałe role. Na osobne wyróżnienie zasługuje postać ojca bohaterki. To jedna z tych ról drugoplanowych, które zostają w pamięci na długo. Jego postawa, która jest cicha, wspierająca, bezwarunkowa, nadaje filmowi dodatkowy emocjonalny ciężar. W kontekście kulturowym, w którym powrót kobiety do rodzinnego domu po rozwodzie bywa piętnowany, ta relacja wybrzmiewa szczególnie mocno.
Muzyka, do której chce się wracać

Muzyka w Haq bardzo dobrze spełnia swoją funkcję. Nie próbuje wybijać się na pierwszy plan ani prowadzić widza za emocje, ale subtelnie wspiera to, co dzieje się na ekranie. To soundtrack, który nie narzucał się w trakcie oglądania, ale czuję, że będę do niego czasami wracać.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, to bardzo mi się podobało, jak ten film został nagrany. Spokojnie, z dużą wrażliwością na światło, detale i kompozycję kadrów. Często miałam poczucie, że obraz mówi tu równie dużo co dialogi. Haq oglądałam z przyjemnością także od strony czysto wizualnej.
Podsumowanie
Haq to film, który działa siłą spokoju i konsekwencji. Nie wstrząsnął mną i wcale nie miał tego robić. To opowieść o godności, o prawie do szacunku i o walce, która nie potrzebuje krzyku, by być usłyszana. Doceniam go za uczciwość, za edukacyjny wymiar (również dla widzów niezaznajomionych z islamem i jego zasadami) i za to, że nie próbuje być czymś, czym nie jest. Dla mnie to przykład kina, które nie musi epatować dramatem, by zostawić po sobie ślad.

Oglądaliście Haq? Jak go odebraliście?


