Kabhi Alvida Naa Kehna
Filmy Bollywood,  Powrót do klasyków

#5 Powrót do klasyków: Nigdy nie mów żegnaj (2006)

Tak jak pisałam przy ostatnim wpisie z tej serii, są filmy Bollywood, których nie trzeba przedstawiać nam fanom. To tytuły, od których bardzo często zaczynaliśmy swoją przygodę z tym kinem. I takim też filmem jest dla mnie Nigdy nie mów żegnaj. Przez jednych uwielbiany, przez drugich znienawidzony. Ja od samego początku należę do tej pierwszej grupy, czyli miłośników historii stworzonej przez Karana Johara. Przez ponad 12 lat obejrzałam go już kilkukrotnie i nadal nie mam dosyć. Jako że w tym roku jeszcze nie odpaliłam sobie tego filmu, postanowiłam to nadrobić i jednocześnie spisać dla Was swoje odczucia po powrocie do klasyka, jakim jest dla mnie Nigdy nie mów żegnaj. Zapraszam do czytania!

Nigdy nie mów żegnaj
Kliknij w plakat po więcej informacji o filmie

Fabuła Nigdy nie mów żegnaj

Dev (Shahrukh Khan) i Rhea (Preity Zinta) są małżeństwem i mają kilkuletniego syna Arjuna. Dev jest odnoszącym sukcesy piłkarzem, a Reha poświęca się pracy w redakcji magazynu poświęconego modzie. Maya (Rani Mukherjee) bierze ślub z Rishim (Abhishek Bachchan). Ma jednak wątpliwości, które rozwiewa poznany tuż przed ślubem mężczyzna – Dev. Wkrótce Dev wpada pod samochód. Wypadek kończy jego karierę sportową. Kilka lat później Dev jest zgorzkniały, a jego złość odbija się na najbliższych. W małżeństwie Mayi też nie układa się najlepiej. Pewnego dnia Dev i Maya spotykają się ponownie…

Pierwsze wrażenia o Nigdy nie mów żegnaj

Okej, choć od pierwszego seansu Nigdy nie mów żegnaj minęło już dobre 12 lat, to mimo to, dobrze go jeszcze pamiętam. Szczerze, to nawet bardzo chciałabym się, choć na chwilę, cofnąć w czasie i przeżyć to wszystko od nowa. Mieć czystą kartę i raz jeszcze obejrzeć ten film, bez znajomości zakończenia. To by było coś! Wróćmy jednak do moich odczuć. Przede wszystkim to dzięki mojej cioci, miałam okazję go w ogóle zobaczyć. To ona pokazała mi jako pierwsza większość z tych filmów, do których teraz wracam z takim sentymentem.

Nigdy nie mów żegnaj

Pierwsze co pamiętam, to mój zachwyt początkowymi scenami, a w szczególności jedną. Dwójka nieznajomych: on nieziemsko przystojny, ona niezwykle piękna, ubrana w najśliczniejszy strój ślubny, jaki wtedy widziałam. I ta ich dorosła rozmowa. I pożegnanie, którego słowa siedzą w mojej głowie po dziś dzień… Nigdy nie mów żegnaj. Żegnaj odbiera całą nadzieję na ponowne spotkanie. Także już początek nieźle wrył mnie w kanapę, po tym, co zobaczyłam, jak para się rozeszła w swoje strony. Generalnie byłam zachwycona każdym aktorem, choć wtedy może najmniej Abhishekiem, do którego jeszcze nie pałałam taką miłością. SRK, Rani Mukerji, Preity Zinta, Kirron Kher, Amitabh Bachchan – po prostu wszyscy oni stworzyli zgrany team.

Historie przedstawione w Nigdy nie mów żegnaj urzekły mnie już od samego początku. Nie mogłam jednak zdecydować się, za kim bardziej jestem. Czasami kibicowałam Devowi i Mayi, żeby potem mieć im za złe ich zachowanie. Niemniej jednak każdy zasługuje na szczęście, choć fajnie byłoby po drodze nikogo bliskiego nie ranić. No i te piosenki… Do dzisiaj, kiedy je słucham lub oglądam klipy, przechodzą mnie ciarki, a do oczu napływają łzy. Bo przy tytułowym utworze nie idzie uronić chociażby jednej łezki… Po prostu piękne, wpadające w ucho i dobrze dobrane do klimatu całej produkcji. Trio Shankar-Ehsaan-Loy spisali się tutaj znakomicie. To wszystko, jak i wiele innych aspektów sprawia, że tak często lubię wracać do filmu Nigdy nie mów żegnaj.

Moje obecne odczucia o Nigdy nie mów żegnaj

Preity i Abhishek

…niewiele się zmieniły od pierwszego razu. Nadal szczerze uwielbiam ten film! Nigdy się na nim nie nudzę, a nawet bardzo dobrze bawię! Bo KANK ma swoisty humor, świetnie wplatany pomiędzy sceny melodramatyczne. Do tego historię nieco inną niż pozostałe, intrygującą i wciągającą od samego początku. Kolejny seans Nigdy nie mów żegnaj nie zawiódł mnie. Ponownie rozbawiły mnie śmieszne sceny, wzruszyły lub chwyciły za serce smutniejsze, czy nawet zdarzyło mi się o kilku zapomnieć i jeszcze raz mnie zaskoczyły. Jak dla mnie ten film jest nieprzemijający, uniwersalny, po prostu jeden z najlepszych, jakie Karan Johar stworzył w całej swojej dotychczasowej karierze. I nie oszukujmy się, lepszego już nie zrobi, choćby bardzo się starał.

Nie potrafię na ten film patrzeć w inny sposób, naprawdę. Choć wiem, że są osoby, które nie są jego fanami, wytykają mu błędy, płytkość itp., ale ja będę bronić Nigdy nie mów żegnaj, jak wielu broni K3G. Dla mnie to tytuł must see, dlatego bez zastanowienia polecam go w wielu moich zestawieniach, między innymi w TYM. Jest to jeden z moich najbardziej ulubionych filmów Bollywood i na pewno znalazłby się w Top 10, gdybym takie w ogóle posiadała. Po prostu za każdym razem przeżywam go podobnie, jak za pierwszym. Choć wiadomo, że ten pierwszy był najbardziej intensywny, ale kolejne nie były gorsze.

Rani i SRK

Nigdy nie mów żegnaj to produkcja ponadczasowa, która nawet po 14 latach nadal ma dla mnie ten sam wydźwięk. Każdy ma prawo do własnego szczęścia, do miłości, poczucia spełnienia. I choć czasem, by to osiągnąć, po drodze musimy zranić bliskie nam osoby, to jednak każdemu z nas powinno zależeć na wzajemnym szczęściu. KANK pokazuje nam, że czasami nie warto tkwić w źle dobranym związku, raniąc jednocześnie siebie i drugą osobę. Choć oczywiście nie mówię, że główni bohaterowie dobrze postąpili, bo mogli inaczej to rozegrać, ale myślę, że morał miał być właśnie taki. Niemniej jednak taką właśnie lekcję wyciągam za każdym razem po seansie Nigdy nie mów żegnaj. Na koniec zostawię Was z pięknymi słowami jednego z bohaterów:

Dlatego zawsze powtarzam, że czas znaczy TERAZ, jeśli kochać, to TERAZ, jeśli przepraszać, to TERAZ, jeśli trzymać za rękę, to TERAZ. Inaczej kiedyś jak ja będziecie prosić utraconą miłość o przebaczenie.


A co Wy myślicie o Nigdy nie mów żegnaj?
Jesteście jego fanami, czy raczej przeciwnikami?
Z chęcią poznam Wasze zdanie!

2 komentarze

  • marigold90

    “Nigdy nie mów żegnaj. Żegnaj odbiera całą nadzieję na ponowne spotkanie”. To dzięki temu zdania pokochałam ten film do tego stopnia, że dziś, nawet po tylu latach i obejrzeniu kilkuset indyjskich filmów, KANK jest moim ulubionym indyjskim filmem ever. Myślę, że jest to zdecydowanie najlepszy film Karana Johara. Kocham klimat tego filmu, aktorów, piosenki, dramatyzm przeplatany niegłupim humorem, po prostu wszystko… Ten film ma honorowe miejsce na mojej półce. Dziękuję za wpis. Wkrótce skuszę się na kolejny seans. 🙂

    • Preetishya

      Fajnie, że nie jestem jedyna, która w taki sposób podchodzi do tego filmu! <3 Też u mnie zajmuje honorowe miejsce na półce. 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *