Najlepsze filmy indyjskie, które obejrzałam w 2025 roku
W 2025 roku obejrzałam sporo filmów indyjskich – starszych i nowszych, głośnych premier i tytułów, które po prostu czekały na swój moment. Chcę się z Wami podzielić listą tych, które najmocniej zapadły mi w pamięć i które uznałam za warte wyróżnienia. To nie jest ranking „najlepszych filmów roku”, tylko bardzo subiektywne zestawienie historii, które zadziałały na mnie emocjami, klimatem, formą albo czystą przyjemnością z seansu. Wszystkie łączy jedno – obejrzałam je w 2025 roku i wszystkie coś mi po sobie zostawiły. Zapraszam!
1) Maharaja (2024)

Maharaja był dla mnie jednym z tych seansów, które zaskakują nie fabułą samą w sobie, ale sposobem jej opowiedzenia. Film stopniowo odsłania swoje karty, prowadząc widza przez emocjonalnie trudną, momentami niewygodną historię, bez tanich efektów i bez uciekania w banał. Bardzo cenię tu narrację – nieoczywistą, precyzyjnie skonstruowaną i konsekwentnie budującą napięcie. To kino surowe, momentami bolesne, ale jednocześnie uczciwe wobec widza. Jeden z tych filmów, po których długo nie chce się włączać niczego kolejnego.
2) Thamma (2025)

Thamma znalazł się na mojej liście najlepszych filmów 2025 roku, bo był jednym z tych seansów, na których po prostu świetnie się bawiłam. Obejrzałam go w kinie razem z Magdą, z którą śmiałam się w tych samych momentach i wyłapywałam bollywoodzkie smaczki. Była to czysta przyjemność i wspaniałe wspólne doświadczenie. Bardzo spodobało mi się to, jak film bawi się konwencją, balansując między horrorem, absurdem i autoironią, bez udawania mroku czy nadęcia. To kino lekkie, kolorowe i świeże, które pokazuje, że Bollywood potrafi eksperymentować gatunkowo z luzem i wyczuciem, dając widzowi przede wszystkim frajdę.
3) Satyaprem Ki Katha (2023)

Ten film ujął mnie tym, że pod pozorem klasycznego romansu opowiada historię znacznie trudniejszą i ważniejszą, niż można się spodziewać. Satyaprem Ki Katha porusza tematy rzadko pokazywane w mainstreamowym kinie Bollywood – z empatią, taktem i ogromnym wyczuciem. Szczególnie doceniam sposób, w jaki film mówi o relacjach, odpowiedzialności i wsparciu, bez moralizowania. To kino emocjonalne, ale nie krzykliwe i bardzo potrzebne.
4) Hi Nanna (2023)

Hi Nanna poruszył mnie na kilku poziomach – jako widzkę, ale też jako mamę. Bez wielkich zapowiedzi dostałam historię subtelną, ciepłą i pełną emocjonalnej prawdy. Film prowadzi swoją opowieść spokojnie, bez przesadnego dramatyzmu, a mimo to potrafi naprawdę ścisnąć za serce. Relacje między bohaterami są autentyczne i pięknie zagrane, a duet Nani i Mrunal Thakur wypada niezwykle naturalnie. To jeden z tych filmów, które zostają w głowie na długo po seansie.
5) Merry Christmas (2024)

Merry Christmas zachwycił mnie klimatem – gęstym, dusznym, pełnym niedopowiedzeń. To thriller, który nie spieszy się z odpowiedziami i bardzo świadomie buduje napięcie, opierając się na emocjach i atmosferze, a nie na twistach co pięć minut. Duet aktorski działa tu znakomicie, a całość ma w sobie coś bardzo klasycznego i jednocześnie świeżego. Świąteczna sceneria tylko podbija poczucie niepokoju. Kino, które wciąga i nie wypuszcza aż do samego końca.
6) Lover (2024)

Lover zaskoczył mnie swoją szczerością i emocjonalną surowością. To film o relacji, która nie jest ani łatwa, ani romantyczna w klasycznym sensie, ale przez to bardzo prawdziwa. Podoba mi się, że twórcy nie próbują wybielać bohaterów ani podawać prostych odpowiedzi. To kino, które pokazuje, jak skomplikowane potrafią być uczucia i jak cienka bywa granica między miłością a toksycznością. Trudny, momentami niewygodny, ale bardzo trafny seans.
7) Badla (2019)

Badla to przykład thrillera, który opiera się przede wszystkim na scenariuszu i aktorstwie. Film wciąga inteligentną grą z widzem, konsekwentnie prowadząc narrację i stopniowo zmieniając perspektywę. Bardzo cenię tu precyzję – nic nie jest przypadkowe, a każdy dialog ma znaczenie. To kino, które nagradza uważnego widza i daje satysfakcję z odkrywania kolejnych warstw historii. Jeden z tych tytułów, do których wraca się myślami po zakończeniu.
Najlepszy serial indyjski
The Ba***ds of Bollywood (2025-)

Ten serial był dla mnie ogromnym zaskoczeniem – świeżym, bezczelnym i momentami bardzo trafnym komentarzem na temat samego Bollywood. The Ba***ds of Bollywood bawi się konwencją, ale jednocześnie potrafi być zaskakująco celny w obserwacjach dotyczących branży, wizerunku i mechanizmów show-biznesu. Podoba mi się jego tempo, dialogi i to, że nie boi się ironii. To serial, który ogląda się z przyjemnością, ale też z poczuciem, że pod warstwą rozrywki kryje się coś więcej. Zdecydowanie mój serialowy numer jeden w 2025 roku.
Tytuły, które zasługują na wyróżnienie: Maharaj (2024), Be Happy (2025), I want to talk (2024), Kadhalikka Neramillai (2025), Sitaare Zameen Par (2025), Three of us (2022), Metro… In Dino (2025), Teri Baaton Mein Aisa Uljha Jiya (2024), Homebound (2025). Recenzje wszystkich filmów znajdziecie na moim blogu. 😉
Podsumowanie
Ta lista dobrze pokazuje, jak różnie potrafi zadziałać na mnie kino indyjskie – raz emocjami, raz klimatem, a czasem po prostu czystą frajdą z seansu. To nie były przypadkowe wybory ani filmy „na odhaczenie”, tylko historie, które naprawdę mnie wciągnęły i zostały w głowie na dłużej. I dokładnie takich seansów chciałabym mieć w 2026 roku jak najwięcej.
Jakie są Wasze najlepsze filmy indyjskie obejrzane w 2025 roku?


