Koprodukcje

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie (2018) – bo los nie zawsze prowadzi nas tam, gdzie chcemy

Czasami zwyczajna podróż może przemienić się w niezwykłą. Wyruszamy w drogę nieświadomi tego, że być może los doprowadzi nas w zupełnie inne miejsce, niż byśmy chcieli. Taką też podróż odbył tytułowy fakir Aja, który poleciał do Paryża, aby odnaleźć ojca, ale los postanowił mu nie sprzyjać i pokrzyżować jego plany. Ja również udałam się w kilkugodzinną podróż do Warszawy, aby obejrzeć ten film i móc podzielić się z Wami moją opinią jeszcze przed polską premierą filmu. Czy było warto? 

Zdecydowanie tak!

plakat.png
Kliknij w plakat po więcej informacji o filmie

O filmie pisałam już na blogu kilka tygodni temu, gdzie informowałam Was o tym, że będzie on puszczany również w polskich kinach, od 20 lipca 2018 roku. Byłam wówczas tym faktem podekscytowana, bo chciałam obejrzeć ten film odkąd dowiedziałam się w ogóle o tym projekcie, a po zobaczeniu zwiastuna moja ciekawość jeszcze wzrosła. I tym bardziej cieszę się z faktu, że mogłam obejrzeć go jeszcze przed polską premierą i móc już teraz podzielić się z Wami jeszcze świeżą opinią.

2.jpg

A więc… Film, jak dla mnie, to istne cudo! Jest po prostu piękną, ciepłą i ciekawą komedią, która porwała mnie w magiczny świat fakira Ajy już od pierwszych minut. Uważam, że fabuła została poprowadzona w ciekawy sposób, który na pewno nie zanudzi widza. Bawiłam się świetnie, prawie non stop śmiałam się, a ze mną cała sala kinowa, ani razu też nie ziewałam z nudy (choć mogłam, bo byłam niewyspana po wczesnej pobudce). I choć historia oparta jest na znanym w książkach i filmach schemacie, w którym głównym bohaterom, tutaj jednemu, ciągle nie sprzyja los, co może to potem irytować widzów, tak w tym przypadku w ogóle nie czułam, że mam już dosyć. Siedziałam i oglądałam niezwykłą podróż Ajy, zaciekawiona coraz to nowszymi przygodami. Ja z sali kinowej wyszłam z uśmiechem na twarzy i postanowieniem, że przeczytam książkę pana Romaina Puertolasa, na podstawie której oparto produkcję, bo tak bardzo spodobała mi się ta historia. 🙂

7.jpg

A jeśli już mowa o głównym bohaterze, to według mnie Ajatashatru Oghash Rathod to postać po prostu cudowna! Nie da się go nie kochać. To prosty i dobry chłopak, pomimo tego, że na życie zarabia, oszukując turystów. Marzy o byciu bogatym oraz zabraniu swojej mamy do Paryża. Od dzieciństwa zakochany jest kolekcjach z katalogów znanego szwedzkiego sklepu meblowego (tak, chodzi o sklep Ikea, ale ta nie wyraziła zgody, aby nazwa została zawarta w tytule filmu), zna je na pamięć i razem z kuzynami zachwyca się ich ciekawymi nazwami. Nic więc dziwnego, że kiedy przylatuje do Francji, pierwszym miejscem, które odwiedza nie jest Wieża Eiffla, tylko właśnie jego ukochany sklep. Był sklepem zachwycony tak samo jak ja, kiedy po raz pierwszy go odwiedziłam! W dodatku znalazł tam miłość! Do tego też momentu szczęście jeszcze mu dopisywało. Później postanowiło go opuścić i tak zaczęła się niezwykła podróż fakira. 😀

1.jpg

Aktorsko film również wypada na wysokim poziomie. Na ogromne brawa zasługuje przede wszystkim Dhanush, bo uważam, że spisał się naprawdę świetnie i znakomicie odnalazł się w europejskim świecie filmowym. Przez cały seans cieszyłam się, że to właśnie jego zaangażowali do tej produkcji. Miał ogromne pole do popisu, a swoją szansę jak najbardziej wykorzystał i to jeszcze w jaki sposób. Udowodnił (mnie już nie po raz pierwszy), że jest świetnym aktorem i nie boi się nowych wyzwań. W dodatku miał też okazję popisać się nie tylko swoim talentem aktorskim, ale również i tanecznym, bowiem w filmie mamy scenę, w której tańczy on razem ze swoją ekranową partnerką, Bérénice Bejo. Reszta aktorów również spisała się świetnie. Może oprócz Erin Moriarty, bo ta, miałam wrażenie, że przez cały film grała dosyć sztywno, bo i jej postać nie potrafiła się wyluzować.

8.jpg

W filmie obecna jest też piękna muzyka, stworzona przez Nicolasa Errèrę. Co ciekawe, możemy też usłyszeć dwie piosenki w hindi, a do jednej z nich tańczył Dhanush razem z Bérénice Bejo. Skomponował je Amit Trivedi, znany ze stworzenia wielu ślicznych soundtracków do filmów indyjskich, np. do Dear Zindagi. Były one bardzo ładne i szkoda, że pojawiły się dosłownie na kilka chwil.

9.jpg

Z reguły nie przepadam też za koprodukcjami (Indie-inny kraj), bo większość ocieka kiczem oraz przedstawia Hindusów i Indie, korzystając ze stereotypów. Na szczęście tutaj, współpraca francusko-indyjska jak najbardziej się udała. Nie miałam wrażenia, że producenci ogarnęli temat po łebkach, bo życie Ajy w Indiach zostało przedstawione w naprawdę prosty, w miarę realistyczny i niewybujały sposób. Dopiero w późniejszej części filmu, reżyser pozwolił sobie na zabawę z formą, nie bez powodu, bo poniekąd mamy do czynienia z baśnią, więc nie mogło zabraknąć w filmie choć odrobiny magii.

4.jpg

Podsumowując, Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie to naprawdę dobry film, na który warto pójść do kina. Potwierdzam, że jest pełen humoru, ciepła, miłości oraz magii. To przepiękna współczesna baśń, która porywa nas w niby znany świat, ale tylko z pozoru. Pozwala odbyć wspólną podróż z głównymi bohaterami, którzy odkrywają nie tylko otaczający ich świat, ale i siebie.

Na koniec zostawię Was z pięknym zdaniem, które jest jednocześnie przesłaniem filmu:

Nawet, jeśli nie uda nam się do końca spełnić swoich marzeń, ważne jest, by wyruszyć w podróż, która może zaprowadzić nas tam, dokąd chcemy.

Projekt bez tytułu (1)

Jesteście ciekawi Niezwykłej podróży fakira, który utknął w szafie?
Wybierzecie się na ten film do kina? 🙂

 

Źródło zdjęć: Dystrybutor

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *