Żona dla zuchwałych
Filmy Bollywood,  Powrót do klasyków

#1 Powrót do klasyków: Żona dla zuchwałych

Żona dla zuchwałych (Dilwale Dulhania Le Layenge) to film, do którego mam ogromny sentyment. Od niego bowiem zaczęła się cała moja przygoda z kinem Bollywood. Aż dziwne, że nie od Czasem Słońce Czasem Deszcz, jak większość fanów Bollywood, prawda? W zakładce O mnie opisałam tam nieco więcej o tym, jak to się stało, że zostałam fanem kina Bollywood. Wracając jednak do Żony dla zuchwałych, z racji, że film ten jest dla mnie bardzo ważny, postanowiłam, że pójdzie na pierwszy ogień i to o nim będzie pierwszy wpis nowego cyklu “Powrót do klasyków”. Tak, jak pisałam w powrotnym poście, będzie to seria, w której na tapetę wezmę, co podkreślam – uznane przeze mnie, tytuły filmów Bollywood, które są klasykami dla polskiego fana Bollywood. Jesteście ciekawi, za co tak bardzo kocham Żonę dla zuchwałych, a co mi się nie podoba? Czytajcie dalej!

Dilwale Dulhania Le Jayenge
Kliknij w plakat po więcej informacji

Fabuła Żony dla zuchwałych z pewnością (przynajmniej powinna) znana jest wszystkim fanom Bollywood. To film mocno zakorzeniony w kulturze Indusów, którego poszczególne motywy wykorzystywane były w wielu produkcjach, również tych współczesnych. Kiedy my, fani kina Bollywood, myślimy o Żonie dla zuchwałych, jako pierwsza przychodzi nam do głowy słynna scena pociągowa, w której to Simran biegnie ku Rajowi, a ten wyciąga rękę, by ją chwycić, po czym odjeżdżają razem pociągiem w stronę lepszego jutra. Zaraz potem scena na łączce, gdzie wtuleni w siebie Simran i Raj, pragną, by chwila trwała wieki i odpływają marzeniami daleko, aż do Szwajcarii (Tujhe Dekha To). Nie mam racji? 😛

Żona dla zuchwałych to film, który powinien znać każdy fan Bollywood – dla mnie to obowiązkowa pozycja, tak zwana must see. Oglądałam go już tyle razy w przeciągu mojej 11-letniej przygody z kinem Bollywood, że nie potrafię zliczyć wszystkich seansów. Wiem jednak jedno – z pewnością za każdym razem film ten podobał mi się tak samo! Pomimo że znam go na pamięć, pomimo, że wiem, jak się zakończy, mnie nadal wzrusza, bawi, irytuje w ten sam sposób, co być może za drugim razem (bo za pierwszym byłam totalnym świeżakiem i wszystko było dla mnie takie noooweee). Dodatkowo za każdym razem dużo frajdy sprawia mi śpiewanie wszystkich piosenek, bo znam ich teksty. 😛

Żona dla zuchwałych film

Całą ideą cyklu “Powrót do klasyków” jest właśnie powtórkowe oglądanie poszczególnych filmów i dzielenie się z Wami na świeżo moimi odczuciami. Tak więc, cóż mogę rzecz? Żona dla zuchwałych to cudowny film, który zachwyca mnie pod prawie każdym aspektem. Przede wszystkim wspaniała historia miłosna Raja i Simran oraz ich trudnej drogi, do osiągnięcia pełni szczęścia. Produkcja ta pełna jest schematów, tak bardzo typowych dla filmów z lat 90. (i nie tylko) – rodzina jest najważniejsza!, małżeństwo ustalone już przez rodziców zaraz po narodzinach dzieci, surowy ojciec zabraniający wszystkiego, emigracja z kraju w pogoni za pieniądzem i związana z tym tęsknota, on młody i piękny, ona młoda i piękna = miłość, itd., itd… Jest tego tutaj naprawdę wiele i z pewnością można się przyjrzeć tradycjom i kulturze Indusów oraz przypomnieć sobie (dla starszych fanów) lub zobaczyć (dla młodszych fanów), jak to było w latach 90. 😛

To, za co kocham najbardziej Żonę dla zuchwałych, to nieprzemijalność i ponadczasowość historii przedstawionej w filmie. Świadczy o tym chociażby fakt, że w wielu kinach w Indiach tytuł ten nadal wyświetlany jest na ekranach. Chodzi mi również o to, że filmów podobnych tematyką do Żony powstało już mnóstwo, a powodem tego jest po części to, że nadal dużo młodych Indusów zmaga się z podobnymi problemami, co filmowi bohaterowie Simran i Raj.

Żeby nie było tak pięknie i różowo, jest kilka rzeczy, które irytują mnie w Żonie dla zuchwałych. Przede wszystkim i najbardziej – postać ojca Simran, grana przez Amrisha Puriego! Toć ten gościu jest szalony i powinno się go gdzieś na trochę zamknąć! 😀 Całkowicie nie rozumiem jego postawy – Indusa oddanego swojemu krajowi, tak bardzo za nim tęskniącego, ale jednocześnie nieodwiedzającego swojej rodziny (a jeśli już, to pewnie bardzo rzadko, bo przecież jego matka po ich przylocie do domu, tak się wzrusza, jakby naprawdę nie widziała go z 20 lat…). Nie wspomnę już o oczach Amrisha, których po prostu nie da się lubić, gdyż są przerażające! Kolejną rzeczą jest postać Kuljeeta, narzeczonego Simran. To arogancki buc, który myśli, że jest najlepszy na świecie i wszystko mu się należy. Na szczęście zbyt wiele to go w filmie nie ma, więc da się go jakoś zdzierżyć.

kajol-and-farida-jalal-in-dilwale-dulhania-le-jayenge
shahrukh-khan-and-anupam-kher-in-dilwale-dulhania-le-jayenge
kajol-and-amrish-puri-in-dilwale-dulhania-le-jayenge
shahrukh-khan-and-kajol-in-dilwale-dulhania-le-jayenge2fee9da026f56f7f9f64ff0000090313
shahrukh-khan-and-kajol-in-dilwale-dulhania-le-jayengeedee9da026f56f7f9f64ff0000090313
shahrukh-khan-kajol-and-amrish-puri-in-dilwale-dulhania-le-jayenge
kajol-farida-jalal-and-amrish-puri-in-dilwale-dulhania-le-jayenge
shahrukh-khan-and-kajol-in-dilwale-dulhania-le-jayenge7af19da026f56f7f9f64ff0000090313

Nie mogę tu nie wspomnieć o głównej parze aktorów – Kajol i Shah Rukh Khanie, którzy w swoich rolach wypadli przecież przegenialnie! Choć wielką fanką Kajol nie jestem, tak w Żonie dla zuchwałych uważam, że spisała się wspaniale i jest to jej jedna z najlepszych ról. SRK wówczas w pełni swoich możliwości i rozwijającej się kariery, pokazał, że potrafi się sprawdzić również w roli amanta, przez co stworzył postać, która mocno osadziła się w kinie Bollywood. Połączenie tych dwóch wspaniałych aktorów było strzałem w dziesiątkę, gdyż razem na ekranie stworzyli coś niezwykłego, czego nie da się powtórzyć. 😛

Podsumowując, Żona dla zuchwałych to bardzo dobry film, który wart jest niejednego obejrzenia, a przede wszystkim jest on obowiązkową pozycją dla każdego fana Bollywood! Choć ma swoje wady i słabsze momenty, jest to nieważne, bo gorąco polecam ten film każdemu, kto go jeszcze nie oglądał. Fanów Bollywood, którzy zaś już widzieli Dilwale Dulhania Le Layenge, zachęcam do kolejnej powtórki! Warto, warto i jeszcze raz warto! 😀

__________________________________________________

A Wy za co kochacie Żonę dla zuchwałych?
Dajcie znać w komentarzach! 😉