Filmy Bollywood
-
Tumhari Sulu (2017) – nie trzeba mieć skrzydeł, by latać
Sulochana (w skrócie Sulu) to nie taka typowa gospodyni domowa jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Wygrywa wszystkie lokalne konkursy, a żadna inna kura domowa nie ma z nią szans. Potrafi śpiewać, biegać z cytryną na łyżeczce, tak by ta nie spadła, jest najlepsza w zakładaniu sari na swoim osiedlu oraz przez pięć lat z rzędu zdobyła tytuł „Najszybciej krojącej warzywa”. Urodzona mistrzyni codzienności. Pewnego dnia wygrywa konkurs zorganizowany przez jej ulubioną radiostację, a kiedy odbiera osobiście nagrodę, postawia spróbować swoich sił w kolejnym konkursie i spełnić swoje marzenie – chce zostać spikerem radiowym. Z początku redaktor naczelna wydaje się być nieprzekonana do pomysłu dopiero co poznanej kobiety, ale…
-
Kuch Naa Kaho (2003) – pomilczmy sobie razem!
Jakiś czas temu, kiedy rozmyślałam o swoich wakacjach, postanowiłam, że jak tylko się zaczną, wezmę się za powtórne seanse filmów, których już bardzo dawno nie oglądałam. Wolne mam od dwóch tygodni, a ja ani razu nie zdjęłam z półki jakieś płyty DVD. Dlatego w ten weekend postanowiłam, że czas to zmienić i porządnie wziąć się za powtórki! Poniekąd miałam problem, jaki film wybrać na pierwszy ogień. Jednak gdzieś z tyłu głowy chodził mi tytuł, o którym pisałam w pierwszy wpisie z cyklu Dla początkujących. Jak możecie pamiętać, miło wspominam Nie mów nikomu, dlatego postanowiłam sprawdzić, czy moje odczucia po upływie 9 lat nie zmieniły się. Przekonajmy się!
-
Sanam Teri Kasam (2016) – melodramatyczne nic
Nadszedł ten czas na moim blogu, kiedy pojawi się na nim opinia dotycząca słabego filmu. Człowiek nie żyje tylko samymi hitami, a Bollywood nie produkuje jedynie wielkich kasowych produkcji, które od razu stają się blockbusterami, głównie ze względu na znaną obsadę aktorską. Większość filmów wychodzących z etykietką Bollywood są mało popularne, robione przez początkującego reżysera, w których występują mało znani aktorzy. Nie chcę generalizować, ale z tego, co mogę wywnioskować z ocen na różnych serwisach internetowych, są one słabe. Totalne gnioty, niewarte poświęcenia dwóch godzin z naszego życia. Niekiedy jednak zdarzają się wyjątki i wśród kilkuset filmów Bollywood, które powstają każdego roku, można znaleźć perełki. Dzisiejszy wpis niestety nie będzie…
-
Half Girlfriend (2017) – czyli indyjski friendzone
Jak każdy mniejszy i większy fan kina indyjskiego wie, od pewnego czasu filmy Bollywood puszczane są również w Polsce. Jednakże pomimo tej wiedzy i tak zaskoczyłam się, kiedy dowiedziałam się, że Half Girlfriend dotrze do polskich kin. Decyzja była szybka — jadę! Czy było warto? Zapraszam do rozwinięcia! 😉
-
PK (2014) – Aamir jako przeuroczy przybysz z Księżyca
Po ciężkim weekendzie potrzebowałam chwili relaksu. Decyzja była szybka — na wieczorny seans wybiorę jakąś niezbyt wymagającą komedię. Po krótkich (o dziwo!) poszukiwaniach, znalazłam film PK, który chciałam obejrzeć od dawien dawna. Aamir jako obcy, Anushka w krótkich włosach, obydwoje razem na ekranie. Brzmi zachęcająco!